Być jak przedsiębiorca!

Być jak przedsiębiorca!

Od jakiegoś czasu wrzucam krótkie wpisy pod zdjęciami na Instagramie (jeśli jeszcze mnie nie obserwujesz to zapraszam na @micsosna), które roboczo nazwałem sobie #quickblog. Zwykle mają do 100 słów i przekazują to, co aktualnie przetwarza mój mózg. Właśnie dziś wylądował tam kolejny tekst. Do napisania go zainspirowało mnie spotkanie z osobą, która jest w biznesie wiele lat świetlnych przede mną. I właśnie po tym spotkaniu naszła mnie pewna refleksja

Pomyślałem, że warto nieco rozbudować ten temat, szczególnie, że Marcin Osman nie tak dawno dodał wpis o tym, kim jest przedsiębiorca. Ten temat poruszę jeszcze w przyszłości, ale jest pewna kwestia, z której drogi Czytelniku być może nie zdajesz sobie sprawy.

Bycie przedsiębiorcą nie jest takie kolorowe. Nie jeżdżę Mercedesem S ani Porsche, nie zmieniam garnituru co tydzień i nie jadam w najdroższych lokalach w mieście. Serio serio.

Z dobrych wieści – można powiedzieć, że mam o jeden problem mniej. Nie muszę liczyć czy wystarczy mi do 10-tego. Pieniądze liczę codziennie i to w znacznie dłuższej perspektywie czasowej niż miesiąc – przedsiębiorca nie obchodzi „Matki Boskiej Pieniężnej”.

Kiedyś Robert Gryn napisał, że to takie życie przez kilka lat tak, jak większość osób nie chce, aby w przyszłości żyć tak, jak inni nie mogą. I coś w tym jest. Jestem na początku swojej drogi w biznesie, nie wiem jak to wygląda dalej, za to mogę Ci powiedzieć jak to jest u mnie teraz.

Wstaje wcześnie rano (nie dlatego, że lubię) żeby popracować wtedy, kiedy inny śpią. Po prostu od 8:00 – 9:00 zaczynają się telefony, wiadomości, maile. Do tej godziny muszę zrobić jak najwięcej tzw. mięsa, czyli konkretnej pracy. Potem zakładam filtr i lawiruję między sprawami naprawdę ważnymi a tymi, które nie są istotne. W tzw. międzyczasie robię to, co jest wpisane w zadania, żeby wykonać plan dzienny. I tak do wieczora.

Dlaczego o tym piszę? Na Instagramie wspomniałem, że bycie przedsiębiorcą to takie patrzenie z nadzieją w obraz z przyszłości, takie marzenie dotyczące tego, gdzie chcę się znaleźć za 5-10 lat.

W social mediach i na spotkaniach wszystko wygląda fajnie. Nie widać braku snu, ciągłego stresu, często 16h pracy na dobę 7 dni w tygodniu. Tego, że na 10 rzeczy 9 się nie udaje. Tego, że możesz się załamywać kilka razy dziennie i mieć dość wszystkiego, a i tak musisz wstać i uśmiechając się iść dalej. Bo co, teraz się poddasz? Teraz oddasz wszystko, w co do tej pory wierzyłeś? Filmy i telewizja kłamią. Obrazki ładnie wyglądają. Taka jest niestety rzeczywistość.

Jesteś sprzedawcą, marketerem, księgowym i prawnikiem w jednym.

Jednak każdy medal ma dwie strony. Zawsze chciałem sam decydować o swoim życiu. O tym co osiągam, gdzie idę, co robię. To mi właśnie daje prowadzenie działalności gospodarczej. Może jeszcze nie w 100%, ale to jedyna droga do tego celu.

Właśnie dzięki temu mogę tworzyć, budować, a przede wszystkim robić coś z niczego. Pamiętasz te czasy dzieciństwa, kiedy budowało się różne niesamowite rzeczy z klocków Lego? Właśnie o to mi chodzi, o ten moment. U mnie to zawsze było tak, że tzw. wzorcowe twory mnie nie interesowały, bo lubiłem sam wymyślać jak to ma wyglądać. Ta satysfakcja jest bezcenna.

Być może jesteś osobą, która sobie pomyśli, że to zbyt wysoka cena za tak niewielką nagrodę. Może całkowicie odwrotnie – uważasz, że to jest świetne. Każdy sam decyduje, jakimi wartościami się kieruje. Ja lubię tworzyć i kocham wolność.

Jeśli tak jak ja, uważasz, że warto to musisz zrobić jeszcze tylko jedną istotną rzecz. Wziąć odpowiedzialność za własne życie. Jesteś na to gotów, mój drogi Czytelniku?

Michał Sosna

Hej hej! Więcej informacji o mnie jest na stronie głównej! ;) Dlatego już daruję sobie to. Mam nadzieję, że znajdzie się tutaj coś wartościowego dla Ciebie! W razie pytań pisz do mnie śmiało ;)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Close Menu
Porozmawiajmy
Wyślij przez WhatsApp